9 maja 2013

Miodek majowy z mniszka lekarskiego - dodatki do owsianki

A Babcia i Mama moje zawsze powtarzały - 'Jak skończysz pleść wianek z mleczy, to pamiętaj koniecznie żeby umyć ręce. I nie bierz palców do buzi, bo te kwiatki są trujące!'
I tak też sobie to zapamiętałam...
     Dlatego zaskoczyło mnie gdy usłyszałam, że z mlecza - czyli właśnie z mniszka lekarskiego - można przyrządzać jadalne sałatki!... 0_o'...?
     I jakkolwiek do tychże jeszcze się nie przekonałam wcale, w najbliższej przyszłości na pewno nie zamierzam eksperymentować i wzbogacać nimi swojej diety (mimo wszystko ;P)... Ale że ten złocisty, zagęszczony napar z kwiatostanów mlecza tak mnie kusił! 
     Miałam ochotę spróbować już od zeszłego roku - kiedy to pojawił się w kuchni kilkunastu kulinarnych bloggerów Durszlaka...
Niekiedy przedstawiany jako 'miód', w rzeczywistości przy bliższym rozpoznaniu okazał się nie mieć z nim niczego wspólnego - ot zwyczajny taki syrop cukrowy...
...co niestety, trzeba przyznać, stoi w ogromnej opozycji do zdrowotnych właściwości samego czystego naparu z mniszka:
Mniszek pospolity (taraxacum officinale Web.), zwany też dmuchawcem lub mleczem, występuje w całej Europie na łąkach, pastwiskach i w ogrodach; (...)
     Mniszek jest rośliną miododajną. Znaczenie lecznicze mają zarówno korzeń, jak i ziele mniszka (...) Lecznicze właściwości mniszka zostały docenione już w starożytności; (...)
     Mniszek wzmacnia i oczyszcza cały organizm, pobudzając przemianę materii. Dzięki związkom goryczy wzmaga łaknienie. Ma działanie żółciopędne i moczopędne. Leczy zaburzenia trawienia takie jak wzdęcia i uczucie pełności. Normuje pracę wątroby i pobudza wytwarzane żółci, przypuszczalnie również wzmaga czynność wydzielniczą trzustki. Ma właściwości krwiotwórcze i bakteriostatyczne, a także zapobiega nowotworzeniu.

- No dobrze - pomyślałam - cukier biały jest be, syropy z niego są be, niezdrowe... ale i tak raz spróbuję taki niby miodek mniszkowy sobie zrobić! - postanowiłam niezłomnie, bo naprawdę byłam ciekawa smaku tychże moich ulubionych 'chwaścików' czasów dzieciństwa ;]
     Tego zatem roku zaczaiłam się na rozkwit mleczy i zaraz wybrałam na zbiór - i wyprodukowałam, a co!
Efekt... hmm, no cóż, mogłabym przemilczeć, bo mnie raczej bardzo rozczarował...
Syrop jest gęsty, lepki, jak to syrop - mnie wyszła konsystencja taka bardziej porównywalna do lekko tężejącej już galaretki, niż lejąca się jak prawdziwy miód..
     Okazuje się, że mniszek nie ma praktycznie żadnego swego konkretnego smaku ani nawet aromatu (jak np. fiołki, czy dzika róża) - całość jest ulepkowo słodka, lekko cytrynkowa (dzięki wkładce cytryny), o lekko wyczuwalnej nutce... 'zieleniny ziołowej', że się tak wyrażę ;]
     Nie opiszę tego lepiej, pewno warto sobie raz obadać samemu...

Syrop z mniszka do porannej owsianki?
Czasem, dlaczego nie?...może to i jakieś jednorazowe urozmaicenie, alternatywa dla zwyczajnego słodzidła, wzbogacona wszak o pewne cenne wartości...
     W każdym razie ja jednak stanowczo pozostaję przy prawdziwym, pysznym miodku 'made by pszczółki polskie, in Poland' ;PP


Jak wyprodukować ok.900ml-1l 'miodu' z mniszka lekarskiego?
O, tak:


* zbierz 500 sztuk dorodnych dużych główek mniszka lekarskiego w pełnym rozkwicie - najlepiej z miejsca czystego, 'nieskażonego' pozamiejskiego; nie ma sensu produkować zdrowotnego syropu z zanieczyszczonych kwiatów rosnących w parkach, skwerach publicznych, czy z polan w mieście, gdyż naturalne właściwości ich są mniejsze. A dodatkiem, co bardziej istotne i gorsze - zawierają w sobie metale ciężkie i inne substancje szkodliwe dla naszego zdrowia.

* zebraną już odpowiednią ilość kwiatostanów trzeba teraz oczyścić - poobrywaj same płatki (zielone szypułki mają w sobie goryczkę, więc najlepiej się ich pozbyć) i luźną warstwą rozsyp je na pergaminie, rozłożonym w miejscu przewiewnym, suchym i ocienionym; pozostaw tak na ok.5 pełnych godzin, by nieco podeschły oraz by dać szansę na emigrację wszystkim urzędującym w nich czarnym żuczkom i innym robaczkom ;]

* następnie, płatki mniszka wrzuć do kotłującego się już w garnku 1 litra czystego wrzątku, dodaj pokrojoną w cienkie plasterki 1 średniej wielkości cytrynę (wcześniej koniecznie porządnie wyszorowaną czyścikiem w ciepłej wodzie i krótko przelaną wrzątkiem!) i gotuj na średnim ogniu, pod połowicznym nakryciem, mieszając co pewien czas drewnianą łopatką, ok.20minut.
Zestaw garnek z palnika i pozostaw pod lekko rozszczelnioną pokrywką na 12-24 godzin - wywar stanie się przez ten czas intensywny; po czym przecedź go odciskając poprzez gazę na sitku do drugiego garnczka, w którym to ponownie doprowadziwszy do zawrzenia, z dodatkiem 1kg brązowego cukru nierafinowanego (bo zawsze to zdrowiej ;p) gotuj teraz na małym ogniu, mieszając częściej, ok.1-1,5 godziny.

Gotowy syrop - takowy jest gęsty, 'nitkujący się' i 'ociekający' z łopatki (kropelka na talerzyku powinna lekko zastygać) - przelej do przygotowanego, tuż wcześniej wyparzonego, suchego słoika; zakręć szczelnie wieczko i postaw do góry dnem, pozostawiając by ostygł i dobrze się zamknąć w miejscu chłodnym, suchym i ciemnym.
Przechowuj także właśnie w warunkach j/w - max.1 rok; po otwarciu słoiczka, najlepiej ok.1 miesiąca.

Źródło - AiS*Nene [Owsiankowo]; wg przepisu Blogotowanie

PS niniejszy wpis, jak się pewnie zorientowaliście, otwiera nowy dział w Owsiankowie - dodatki do owsianki! :] 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
 
Diaetetica. Obsługiwane przez usługę Blogger.